- Wstawaj, Geralt! - darł się trubadur. - Wstawaj, do cholery! .

– Pewnie zachodzisz w głowę, skąd to wszystko się tu wzięło. – Znowu zrobił pauzę, tym razem krótszą. – Mnie to nie dawało spokoju. Musiałem trochę poszperać. No i okazało się, że tędy płynęła lawa. Wyobrażasz sobie? To był kiedyś wulkan. Właściwie to chyba ciągle jest wulkan. Nie całkiem wygasły, zaraz się przekonasz. Wszystkie te groty i dziury były bańkami powietrza w stygnącej lawie. Przez ostatnie kilkadziesiąt lat nieźle się tu napracowałem. Niektóre rzeczy były łatwe – łączenie tuneli szło gładko. Ale w paru miejscach musiałem naprawdę ruszyć łepetyną. Widziałaś sufit w dużej jaskini? To mi zajęło parę dobrych lat.. - To będzie... hmm, hmm... Minus koszty i moja prowizja... Minus podatek... Taak. Piętnaście tysięcy sześćset dwadzieścia dwie korony i dwadzieścia pięć kopperów.. Punktu ciężkości. Miejscem, w którym. Kreskówki, w których postać zeskakuje z urwiska i nieruchomieje na kilka sekund, zanim. Od samego rana zacznij pertraktować z Sollozzem i Tattagliami telefonicznie albo przez. – A, chłopcy się bawią. – Uśmiechnął się do Ellen Coughlin. – Bawią się – powtórzył i ukroił kawałek pieczeni wieprzowej..